niedziela, 3 marca 2013

Imagine z gifami part I

(1) Opowiadasz żart. Nikt inny się nie śmieje z wyjątkiem Nialla.


(2) Harry, jak tańczy [T.I.] ??

(3) Ty narzekasz na siebie.
Niall śpiewa Ci swój wers z "Little Things".

(4) Reakcja Nialla na spotkanie z Tobą.


(5) Moja reakcja kiedy w tv leci teledysk One Direction i ktoś nagle zmienia kanał.


(6) Moja reakcja kiedy ktoś hejtuje 1D.

(7) Moja reakcja kiedy ktoś mówi, że Harry pasuje do Taylor.


(8) Moja reakcja kiedy dowiem się o koncercie 1D w Polsce.


(9) Ty : Zayn, kochajmy się.

Zayn : Łóżko już nagrzane.
(10) Dziennikarz "Zayn co robicie z [T.I.] kiedy jesteście sam na sam?"


(11) Reakcja chłopaków będących nad morzem.


(12) Zjarany Zayn : I love you [T.I.]


(13) Reakcja Nialla kiedy pytają go o Ciebie


(14) Dziennikarz : Niall jak "podbijasz" serca kobiet?


(15) Reakcja Liama kiedy dowiedział się, że  jesteś wolna.
"Nie na długo"
(16) Dziennikarz : Chłopcy pokażcie jak cieszycie się na widok [T.I.]


(17) Moja reakcja na wieść o koncercie 1D niedaleko mojego miasta.
"Już jadę, mężowie!"

(18) Otwierasz drzwi łazienki a tam Niall w wannie.

(19) Ty : Pragnę Cię Niall

(20) Ty : Chłopak z gitarą byłby dla mnie parą.

Niall : Challenge accepted.
(21) Kiedy chcesz zrobić chłopakom zdjęcie.



____________________________________________________
Wiem, że słabo mi to wyszło, ale nie mam weny na nowy imagine, a poza tym mam limit na Twitter'ze dlatego wstawiam efekt zabawy gifami.
Dziękuję za uwagę.
Pytania? Prośby o imagine z dedykacją? Piszcie ! ♥
@justKJx

sobota, 2 marca 2013

# 3 Louis

~ Oczami [T.I] ~
Wstałam rano z zamiarem omijania każdego człowieka stąpającego po powierzchni globu. Cóż.. nadszedł znienawidzony dzień moich urodzin. Kończyłam 19 lat. Nienawidziłam tego dnia, ponieważ wszyscy ludzie, którzy przez większość roku się do mnie nie odzywają stają się nagle takimi sztucznie uśmiechniętymi "robocikami" nastawionymi na pozytywne zachowania. Wolałabym cały dzisiejszy dzień spędzić w domu, błąkając się bezczynnie wokół domu w porozciąganym dresie i z kubkiem gorącej herbaty w dłoni. Ale kochani rodzice potrafią pokrzyżować plany...
Obudziłam się w słabo oświetlonym pokoju. Budzik wskazywał 11:30. Przez małe otworki między roletą próbowały się wedrzeć słoneczne promienie. Podniosłam się z łóżka podpierając się na nadgarstkach. Sięgnęłam zwinnym ruchem po telefon pozostawiony zeszłej nocy na stoliku obok mnie.
Powiadomienia z Facebooka. Pół strony życzeń. Nie zależało mi na słowach tych ludzi. Wołałam szczerze życzenia ze strony mojej najlepszej przyjaciółki. Ledwie przetarłam oczy po przejrzeniu wszystkich życzeń i usłyszałam pukanie do swoich drzwi.
- Niespodzianka - w progu ujrzałam mamę z tortem w ręku, tatę z aparatem od razu wywołującym zdjęcia i [I.T.P].
Wykrzyczeli te słowa z większym entuzjazmem niż się spodziewałam.
- Jak miło, że o mnie pomyśleliście - uśmiechnęłam się.
- Zanim damy Ci prezenty zdmuchnij świeczki i pomyśl życzenie - powiedziała mama.
- W porządku, spokojnie - zaśmiałam się i pomyślałam życzenie. Wątpiłam w to, że się spełni, ale mimo to wypowiedziałam je w myślach i dość mocnym powiewem wiatru zdmuchnęłam wszystkie świeczki za jednym razem.
- Wszystkiego najlepszego kochanie - mama odstawiła tort na biurko i przytuliła mnie razem z tatą wręczając mi kopertę z pieniędzmi.
- Zaoszczędziliśmy trochę pieniędzy na ten prezent więc mamy nadzieję, że Ci się spodoba - tata uśmiechnął się, [I.T.P] przejmując aparat zrobiła kilka zdjęć i razem z mamą odprowadzili mnie do okna padającego na podwórko.
Przed bramą wjazdową do naszego domu stał piękny, czerwony mini cooper. Zawsze marzyłam o tym aucie.
- Dla mnie? Naprawdę? - pytałam z entuzjastycznym tonem wytrzeszczając lekko oczy.
- Tak - rodzice podzielili mój entuzjazm - idź go wypróbować - powiedział tata wręczając mi kluczyki.
Pocałowałam oboje rodziców w policzki i zbiegając na dół po schodach razem z [I.T.P] znalazłyśmy się na podwórku. 
Otworzyłam samochód i wsiadłyśmy do środka. Radio automatycznie włączyło się i z głośników zabrzmiała nasza ulubiona piosenka (a właściwie cover) One Direction - One Way Or Another.
Zaczęłam postukiwać palcami w rytm piosenki i włączyłam silnik.
Przekręciłam klucz i przejechałyśmy kawałek obok mojego domu. Samochód był świetny.
Cieszyłam się, że po raz pierwszy dzień moich urodzin zaczął się inaczej niż zwykle.
Jednak nie przeczuwałam jeszcze co miało stać się później...

~ Oczami Louisa ~ 
Przechadzałem się wolno przez pasy. Nagle mijając jeden z domów usłyszałem pisk opon. Zatrzymałem się mrugając intensywnie. Przed chwilą cale życie przeskoczyło mi przed oczami. 
Pokręciłem głową starając się obadać sytuacje. Stałem dosłownie kilka centymetrów od jadącego wprost na mnie samochodu. 
- Cholera - usłyszałem głos dziewczyny siedzącej na miejscu kierowcy.
Choć przed chwilą niemal mnie nie potrąciła jej głos był melodią dla moich uszu. Brzmiała jak anioł.
- Przepraszam - powiedziałem podchodząc pod drzwi z jej strony - powinienem się rozglądać kiedy przechodzę przez ulicę - tłumaczyłem się.
- Nie szkodzi. To ja nie patrzyłam jak jadę. Głupia, głupia, głupia - [T.I.] uderzyła się kilka razy otwartą ręką w czoło.
- Nie, nie. Nie jesteś głupia, a przynajmniej nie wyglądasz na taką - złapałem ją za nadgarstek i odciągnąłem jej rękę od czoła uśmiechając się przy tym.
- Może dasz się zaprosić na kawę w ramach przeprosin? - zapytała z uśmiechem.
- Cóż.. - podrapałem się w tył głowy - wybierałem się na spotkanie z kumplem...-powiedziałem zakłopotany.
- Nie chcę się narzucać, ale może pójdziemy w czwórkę? Ja, [I.T.P], Ty i Twój przyjaciel, co Ty na to? - uniosła brew przygryzając wargę w oczekiwaniu.
- Ooo.. to całkiem niezły pomysł - skinąłem głową - zadzwonię do Zayn'a i powiem, żeby był pod Starbucks'em za 20 minut - powiedziałem po czym wysłałem pospiesznie SMSa Mulatowi.
- No to wsiadaj - zatrąbiłam i zaśmiałam się.
Zaśmiałem się tuż po niej i po zamknięciu drzwi skórzane miejsce na tyłach samochodu.
Na miejscu byliśmy po 15 minutach.
Specjalnie wysiadłem zanim [T.I] i jej przyjaciółka opuszczą samochód.
Otworzyłem drzwi im obu. Chciałem zrobić dobre wrażenie.
Nie minęło kilka minut i już ujrzałem zdyszanego Malika biegnącego w naszym kierunku.
- Czekajcie - powiedział z trudem łapiąc oddech i dobiegł do nas.
"W pełnym składzie" weszliśmy do pomieszczenia. Dziewczyny zajęły stolik a ja z Zayn'em podeszliśmy do kasy żeby kupić kawy i coś do przegryzienia.
- Stary - Zayn wyrównał oddech trzymając rękę na piersi a drugą opierając o moje ramię - Gdziie Ty wypatrzyłeś takie laski? - zapytał nie kryjąc podziwu.
- Kiedy przechodziłem przez pasy jedna z tych dziewczyn omal mnie nie potrąciła. W ramach przeprosin zaproponowała kawę we czwórkę. Nie mogłem nie skorzystać z takiej okazji - mówiąc to podałem pieniądze kasjerce i podniosłem tacę z parującymi kawami.
Podeszliśmy do stolika, postawiłem tacę na środku i zajęliśmy miejsca na przeciwko dziewczyn.
- Nie zdążyłem się jeszcze wam przedstawić - odchrząknąłem, podniosłem swój kubek i upiłem łyk.
- Jestem Louis. Louis Tomlinson, a to mój przyjaciel Zayn Malik - uśmiechnąłem się i wskazałem kciukiem na chłopaka.
- Miło was poznać - powiedziała jedna z dziewczyn.
- Ja jestem [I.T.P] a to moja przyjaciółka [T.I.] - wskazała na nią palcem i na jej ustach zagościł uśmiech.
- Nam też miło was poznać - skinął głową Zayn i wszyscy w geście powitalnym po kolei uścisnęliśmy sobie dłonie.
Przebywając tam rozmawialiśmy długo i śmialiśmy się z historii, które opowiadał Malik.
Przez cały ten czas nie mogłem przestać patrzeć na [T.I]. Miała w sobie coś co nie pozwalało mi oderwać od niej wzroku. Kiedy mówiła tylko do mnie czułem motylki w brzuchu. Chciałem żeby ta znajomość zaowocowała czymś więcej. Musiałem zrobić krok w jej kierunku więc..
- Co powiecie na to żeby się stąd wyrwać i pójść do mnie obejrzeć jakiś film? - wyszedłem z inicjatywą.
- Świetny pomysł - Zayn uniósł kciuk ku górze szczerząc się w uśmiechu.
- Już nie susz zębów Malik - walnąłem go ręką w ramię i zaśmieliśmy się wszyscy.
- Chodźmy - podniosłem się i wyrzuciłem puste kubki po kawie.

~ Oczami [T.I] ~
Kiedy byliśmy już na miejscu zaparkowałam samochód przed domem Lou.
Wszyscy weszliśmy do środka.
Louis zaczął biegać wokół salonu jak oszalały. Zbierał porozrzucane ubrania, puste paczki po chipsach itd.
Widząc jego zaangażowanie przysiadłam na kanapie i podśmiewałam się cicho pod nosem.
- No co? - Louis przestał sprzątać i spojrzał na mnie.
- Nic - zaśmiałam się trochę głośniej.
- Czyń swoją powinność, sprzątaczko - powiedział Zayn i skoczył zwinnie na kanapę wkładając do buzi chipsa.
- Ty też przeciwko mnie? - uniósł brew ku górze i rzucił w kumpla poduszką na co on tylko się zaśmiał.
Zdecydowaliśmy się wszyscy na horror.
Oglądanie takich filmów z chłopakami dawało możliwość zbliżenia się do siebie.
[I.T.P.] przy każdej możliwej okazji wtulała się mocniej w muskularne ramiona Zayna.
Louis objął mnie ramieniem a ja oparłam głowę o jego tors. Prawie zasnęłam. Nie bałam się horrorów.
Ale przecież przy nim mogłam poudawać.
W pewnym momencie podskoczyłam z miejsca i mocno ścisnęłam rękę Lou.
Widząc moją reakcję chłopak spokojnie splótł nasze dłonie.
- Nie bój się, jestem obok - wyszeptał z uśmiechem i przytulił mnie.
W tamtej chwili zrobiło mi się przyjemnie ciepło w środku. Moje myśli zaczęły krążyć wokół jego osoby.
Do końca filmu nie patrzyłam się w ekran nawet przez chwilę. Patrzyłam na niego. Oparłam głowę na jego torsie i wsłuchiwałam się w bicie jego serca.
To było cudowne uczucie.
Nagle, kiedy film się skończył ktoś zapalił światło i usłyszeliśmy chrząknięcie za plecami.
Wszyscy błyskawicznie odwróciliśmy się za siebie.
W drzwiach stała dwójka ludzi w średnim wieku. Podejrzewam, że państwo Tomlinson.
- D- d - dobry wieczór - powiedzieliśmy wszyscy z wyjątkiem Louisa.
Chłopak automatycznie jak na rozkaz zdjął rękę z mojego ramienia i odsunął się.
Biedny chłopak speszył się przed rodzicami. Zayn nie odstępował od [I.T.P] ani na chwilę.
- Dobry wieczór - odpowiedzieli rodzice Tommo prawie chórkiem.
- Mógłbyś nam wytłumaczyć całe zajście młody człowieku ? - zapytał tata Louisa.
- My tylko oglądaliśmy film. Przecież nie zorganizowałem imprezy. Wielkie rzeczy - Boo Bear przewrócił oczami.
- Późno już, to może my się już zwiniemy - Zayn spojrzał na mnie i [I.T.P].
- Tak, rodzice pewnie się martwią. Przepraszamy za niespodziewaną wizytę. Dobranoc - powiedziałam w imieniu naszej trójki i opuściliśmy dom Tomlinsonów.

** TYDZIEŃ PÓŹNIEJ **

~ Oczami Louisa ~
Minął już tydzień od kiedy poznałem [T.I.] zbliżyliśmy się do siebie i postanowiliśmy zostać parą.
Zaiskrzyło również między Zaynem i [I.T.P.]. Non stop umawialiśmy się wszyscy na podwójne randki.
Dzisiaj były Święta Bożego Narodzenia.
Przez 2 dni specjalnie nie odzywałem się do [T.I.]. Chciałem zrobić jej niespodziankę.
[I.T.P.] zadzwoniła do niej, że ma ważną sprawę i umówiły się w parku.

~ Oczami [I.T.P.] ~
Kiedy ujrzałam [T.I.] idącą w moją stronę uśmiechnęłam się.
Louis czekał w gotowości za drzewem niedaleko nas.
- Hej [T.I.] - przytuliłam ją i dałam Louisowi znak że może już podejść.
- Cześć, to o czym chciałaś pogadać? - zapytała.
Szybko wyjęłam z kieszeni kurtki telefon i udałam że dostałam wiadomość.
- Na śmierć zapomniałam, muszę już iść. Przepraszam [przezwisko wymyślone dla Cb przez I.T.P.] i Wesołych Świąt - powiedziałam, odwróciłam się na pięcie i odeszłam.

~ Oczami [T.I.] ~
"Co?" - mówiłam w myślach marszcząc brwi.
Nagle ktoś objął mnie w pasie od tyłu.
- Tęskniłem - usłyszałam szept Louisa.
Odwróciłam się gwałtownie i moje oczy się zeszkliły. Nie odzywał się do mnie od 2 dni, nie wiedzieć czemu i nagle ni stąd ni zowąd się pojawia i mówi, że tęsknił.
Nie rozumiałam tego.
- Nie płacz kochanie - spojrzał mi w oczy i ustał naprzeciwko mnie.
- Ale - powiedziałam rozdziawiając usta.
- Nic nie mów - położył palec wskazujący na moich wargach - spójrz - wskazał palcem w górę.
Nad nami na lampie ulicznej wisiała jemioła.
- Kocham Cię [T.I.] - powiedział i złożył ciepły pocałunek na moich ustach.
- I właściwie to - kontynuował - mam dla Ciebie prezent.
- Zamknij oczy - poprosił.
Zgodziłam się ponieważ bezgranicznie mu ufałam.
Usłyszałam tylko szelest i Louis powiedział, że mogę otworzyć oczy.
Zaśmiałam się.
Louis owiązał wokół siebie czerwoną wstążkę do prezentów i uśmiechnął się.
- Wesołych Świąt, skarbie - przytulił mnie mocno.
- Rozpakujesz prezent? - uniósł brew i zaśmiał się.
Nie odpowiedziałam. Pociągnęłam zwinnym ruchem za wstążkę i rzuciłam ją na podłogę.
Zbliżyłam się do mojego skarba i złączyliśmy się w namiętnym pocałunku a po moim policzku spłynęła łza szczęścia.
Ten tydzień był najlepszy w moim życiu. Urodziny, prezent gwiazdkowy i co najważniejsze - PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ.

______________________________________________________
Wreszcie dokończyłam imagine o Louisie. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Przepraszam za wszelkie błędy, ale nie mam siły ich sprawdzać.
Zachęcam do czytania poprzednich i głosowania w ankiecie obok.
@justKJx

niedziela, 24 lutego 2013

#2 Zayn

"Nie ważne jak życie jest ciężkie, nie trać nadziei." - Zayn Malik. Kolejny imagine dedykowany mojej przyjaciółce Alicji. Miłego czytania :) xx

~ Oczami Zayna ~
Pamiętam jakby to było wczoraj. Byłem na skraju załamania kiedy dowiedziałem się o wypadku samochodowym rodziców. Siedziałem w tym miejscu tak jak teraz dokładnie rok temu. Bolesne wspomnienie wypełniło moje wnętrze, oczy zeszkliły się i dałem się ponieść emocjom. Po chwili odetchnąłem głęboko i przetarłem twarz rękoma. Nie chciałem żeby ktokolwiek z przechodniów widział moją chwilę słabości. Jednak jej ta sytuacja nie umknęła. Poczułem jak ktoś kładzie dłoń na moim prawym ramieniu i moją postać osłonił cień. Nie dało się tego nie zauważyć ponieważ dzień był nad wyraz słoneczny.
~ Oczami [T.I] ~
Przechadzając się ze [Imię Twojego Psa] zauważyłam na pomoście szlochającego chłopaka. Nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Podchodząc oparłam dłoń na jego ramieniu.
- Ktoś mi kiedyś powiedział "Nie ważne jak życie jest ciężkie, nie trać nadziei" - poklepałam go po ramieniu i uśmiechnęłam się pogodnie.
- Łatwo powiedzieć - pociągnąłem nosem i zwęziłem lekko linię ust.
- Nie byłabym tego taka pewna - wzruszyłam ramionami - Mogę się przysiąść? - zapytałam wskazując palcem na miejsce tuż obok niego.
- Pewnie - skinął głową i uniósł lekko kąciki ust.
Usadowiłam się więc wygodnie obok chłopaka odpinając smycz mojego pupila.
- Pobiegaj sobie - wskazałam palcem na piaszczystą plażę po czym pies jakby mnie rozumiał odbiegł niedaleko merdając wesoło ogonem.
- No to opowiadaj - spojrzałam na twarz Malika. Z tej perspektywy mogłam się jej dokładnie przyjrzeć. Miał przepiękną, egzotyczną karnację, idealne rysy twarzy, czekoladowe, połyskujące tęczówki a rzeczą, która najbardziej przykuła moją uwagę w jego wyglądzie było blond pasemko na jego czarnych włosach postawionych do góry. 
. Zayn xx .

~ Oczami Zayna ~
- Tak więc.. jestem tutaj, ponieważ z tym miejscem wiąże się wiele cudownych wspomnień - zacząłem.
- Uhm - przytaknęła dziewczyna i pozwoliła mi kontynuować.
- Od kiedy byłem bardzo małym chłopcem w każde lato spędzaliśmy tu, na plaży z rodzicami - mówiąc "to" słowo poczułem jak temperatura rośnie w okolicach moich zatok. Zawsze kiedy tak się działo był to tylko znak, że popłynie fala łez. Już prawie je uroniłem lecz powstrzymałem się i westchnąłem ciężko.
Dziewczyna spojrzała mi w oczy z zatroskaną miną.
- Zawsze kiedy tu przebywaliśmy siedziałem z mamą na końcu mostku i robiliśmy zdjęcia śmiejąc się i opowiadając sobie na wzajem różne historie. Zazwyczaj fotografowaliśmy tatę, który rzucał freezbee Hatchi'emu. Naszą tradycją był również wspólny spacer wzdłuż brzegu. Całą trójką zbieraliśmy muszle, a mama fotografowała każde ciekawsze znalezisko. Każde lato było ciekawsze od poprzedniego. Przychodziliśmy tu zawsze. Mimo, że dorastałem wolałem spędzać wakacje z rodzicami. Byłem jedynakiem, a rodziców kochałem ponad życie. Poza tym nie chciałem przegapić żadnej chwili spędzonej z tatą, ponieważ kiedy skończyłem 15 lat stwierdzili u niego raka płuc. - mówiąc to uroniłem łzę, ale szybko przetarłem oczy. 
- Ach, rozumiem - dziewczyna posmutniała - ale co dokładniej jest przyczyną twoich łez? - zapytała i spojrzała mi głęboko w oczy. Nie wiedzieć czemu od razu zrobiło mi się cieplej w środku. Przecież nie znałem tej dziewczyny, ale czy możliwa jest miłość od pierwszego wejrzenia? Tego jeszcze nie wiedziałem...
- Kiedy rok temu siedziałem w tym miejscu po zakończeniu szkoły w pierwszy dzień wakacji odebrałem telefon i mój świat się zatrzymał. Jak grająca pozytywka, którą dostałem na urodziny w dzieciństwie. Wszystko co działo się wokół straciło dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Dzwonił do mnie Dr. McGuire. 
Powiedział, że dzwoni ze szpitala i że bardzo mu przykro. Godzinę przed zadzwonieniem do mnie do szpitala, w którym pracował przywieziono dwoje ludzi. Byli ranni po wypadku samochodowym. Zostali zoperowani lecz na darmo. Zmarli oboje. Byłem w ciężkim szoku. Zacząłem szlochać, lecz mój szloch przerodził się w płacz. Płakałem jak dziecko. Trzęsły mi się ręce. Poza dziadkami, Hatchi'm i przyjaciółmi nie miałem już nikogo - opowiadając tą historię usta trzęsły mi się niemiłosiernie.
- O boże - dziewczyna zakryła usta dłonią, a po jej policzku automatycznie spłynęła pojedyncza łza - tak mi przykro - pociągnęła nosem i przytuliła mnie mocno.
Nie protestowałem tylko objąłem ją i oparłem głowę o jej ramię. 
- Ale najgorsze było przede mną - mówiłem rozedrganym głosem - po kilku dniach kiedy próbowałem się otrząsnąć w moim domu zawitało dwóch policjantów. Zawieźli mnie do kostnicy i kazali zlokalizować zwłoki. Nie mogłem patrzeć. To byli oni. Moi rodzice z którymi widziałem się jeszcze 3 dni wcześniej. Ich skóry zbledły a usta posiniały. Nie chciałem dłużej widzieć ich w tym stanie. Byłem tak roztrzęsiony, że nie pojawiłem się nawet na pogrzebie. Teraz cholernie żałuję, że nie mogłem się z nimi pożegnać - zakląłem pod nosem. 
- Byłem głupim szczeniakiem. Postanowiłem im to jakoś wynagrodzić. Dzień po pogrzebie wybrałem się do kwiaciarni i zamówiłem jak największe wieńce pogrzebowe. Zadzwoniłem po dziadków od strony taty i wszyscy pojechaliśmy na cmentarz. Zapalili tylko znicze z pokerowymi twarzami i dali "sam na sam" z rodzicami. Poszli zaczekać na mnie w samochodzie. 
Odłożyłem wieńce na zimną płytę nagrobkową. Usiadłem na ławce, która stała na przeciwko i zacząłem mówić.
- Mamo, tato.. przepraszam za to wszystko. Mogłem nie pozwolić wam odejść lub chociaż pożegnać się z wami w dzień ostateczny. Jestem zwykłym śmieciem. Zasługiwaliście na bardziej godnego siebie syna. Ale niestety mieliście mnie. Cieszę się, że przeżyłem z wami tyle wspaniałych chwil w życiu - otarłem łzy, które spływały już ciurkiem - Jestem tu żeby się z wami pożegnać i powiedzieć jak bardzo was kocham. Na zawsze pozostaniecie w moich sercach. Mam nadzieję, że patrząc teraz na mnie z góry wybaczacie mi moje szczeniackie zachowanie. Kocham was - wypowiadając te słowa wstałem z ławki, podszedłem do tabliczki, na której wypisano ich imiona i nazwisko, ucałowałem swój palec i przycisnąłem go do tych napisów przymykając oczy.
- Kamień spadł mi z serca kiedy już to uczyniłem - spojrzałem na dziewczynę - więc teraz już znasz moją historię - złapałem dwa szybkie hausty powietrza.
- Nie wiem co powiedzieć.. wiele przeszedłeś w życiu, ale sądząc po tym jak wiele czasu spędzałeś z rodzicami nie zasługujesz na przeżycie takiej tragedii. Ja cię doskonale rozumiem. Ode mnie odeszła ukochana babcia i przeżywałam ten sam koszmar. Nie była moją jedyną najbliższą osobą, ale była bardzo ważna i strasznie emocjonalnie przeszłam jej odejście - westchnęła i jedna łza spłynęła jej po policzku.
- Cieszę się, że znalazłem kogoś kto rozumie moją historię - uśmiechnąłem się i spojrzałem w jej oczy.
- Tyle czasu tu już rozmawiamy, znam Twoją historię a ty po krótce moją, ale jeszcze nie miałam okazji Ci się przedstawić - powiedziała - jestem [T.I.] - podała mi rękę z promiennym uśmiechem.
- Zayn. Zayn Malik - uścisnąłem jej rękę - masz piękne imię - stwierdziłem.
- Dziękuję. Ty też, ale chyba nie jesteś z pochodzenia Brytyjczykiem prawda? - uniosła brew pytająco.
- Tak, jestem z pochodzenia Arabem tak jak mój tata - skinąłem twierdząco głową.
~ Oczami [T.I] ~ 
Siedzieliśmy tak obok siebie rozmawiając, a później cała poważna atmosfera rozluźniła się i zaczęliśmy żartować. W pewnym momencie Zayn objął mnie ramieniem i spojrzał mi głęboko w oczy.
Wprost zahipnotyzował mnie swoim wzrokiem. 
- [T.I] mam do Ciebie pytanie - powiedział.
- Słucham Panie Malik? - uśmiechnęłam się mówiąc to i wsłuchałam się w jego słowa.
- Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - uniósł brew ku górze.
- Od dzisiaj wierzę - moje policzki zarumieniły się i przygryzłam dolną wargę.
- Zbieg okoliczności? Ja też - oboje zaśmialiśmy się.
Zayn zbliżył twarz do mojej i złożył czuły pocałunek na moich ustach.
- To trochę szalenie brzmi, ale chyba się w Tobie zakochałem [T.I] - uśmiechnął się do mnie niepewnie.
- Nie ważne, że to szalone. Jesteśmy młodzi, musimy korzystać z życia - poruszyłam brwiami i odwzajemniłam jego pocałunek.
Od tamtego dnia zaczęliśmy się spotykać i nasza znajomość przerodziła się w miłość. Teraz już oboje wierzyliśmy w miłość od pierwszego wejrzenia.

_________________________________________________
No i skończyłam moje (wg. mnie słabe) dzieło - jednopart o Zaynie.
Przepraszam za jakiekolwiek błędy. Mam nadzieję, że ktokolwiek to przeczyta.
Pytania? Follownij mnie na Twitterze -> @justKJx 

#1 Larry

"Żyj chwilą, bo wszystko jest niepewne - Louis Tomlinson." Ten imagine dedykuję mojej przyjaciółce Alicji, która tak samo jak ja należy do #LarryShippers ♥

~ Oczami Louisa ~
Znasz to uczucie kiedy chcesz wykrzyczeć swoją złość i frustrację, ale nie możesz.. i jest Ci z tym cholernie źle, bo tłumisz ją w sobie. Jednak nie robisz tego w obawie o reakcję bliskiej osoby?? Właśnie tak się czułem kiedy dowiedziałem się, że w przyszłym tygodniu Harry na dobre opuszcza Holmes Chapel. Miał się przeprowadzić do Londynu. Nie mogłem znieść myśli o jego wyprowadzce. Przeżyliśmy tutaj cudowne chwile.
- "Przyjaciele na zawsze" pamiętasz? Zawarliśmy pakt, Harry!! - krzyczałem zdenerwowany.
- Pamiętam... - loczek zwrócił wzrok ku podłodze i westchnął ciężko.
- Właśnie! Więc powiedz mi do ciężkiej cholery jak masz zamiar nadal utrzymywać naszą przyjaźń będąc tak daleko ode mnie? - pytałem wciąż utrzymując wysoki ton głosu.
- Sam nie wiem.. nie krzycz na mnie - Harry schował twarz w dłoniach.
- Harry, ja... nie chciałem. Przepraszam.. - moja mina zrzedła i przytuliłem chłopaka.
- Zrozum, że to nie moja wina. Taka była decyzja sądu *... - loczek przygryzł wargę.
- Rozumiem, rozumiem - pokiwałem głową - ..ale czekaj... mam pomysł! - uniosłem palec w górę wytrzeszczając lekko oczy niczym matematyczny geniusz.
- Oświeć mnie - Styles przewrócił oczami oczekując jakiegoś szalenie niemożliwej idei.
- Przeprowadzę się do Londynu tak jak Ty. Wynajmę dom obok i nie będziemy musieli zakańczać naszej znajomości - powiedziałem patrząc w jego połyskujące, zielone tęczówki.
- Genialny pomysł Lou - uśmiechnęliśmy się jednocześnie i przybiliśmy sobie piątkę.
~ Oczami Harry'ego 2 lata później ~ 
Minęły już 2 lata od kiedy razem z Lou wyjechaliśmy do Londynu. To miasto w jesienne poranki wyglądało pięknie. Liście drzew złociły się i gdzie nie gdzie brązowiały. Park był przepełniony parami spacerującymi za rękę. Siedzieliśmy na ławce w jego centrum. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy chwilami poważnie o swojej przyszłości. Louis był dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem. Kiedy na chwilę odchodził np. do sklepu czułem w sercu ogromną pustkę. Musiałem wyznać mu co do niego czuję. To był idealny dzień, żeby to powiedzieć.
- Lou, ja.. - zacząłem niepewnie i ująłem jego lewą dłoń w obu swoich.
- Tak? - zapytał z tym jego pół uśmiechem i z nadzieję spojrzał mi w oczy.
- Nie mogę dobrać odpowiednich słów, żeby Ci to wyznać.. Przez te wszystkie lata naszej znajomości bardzo się do siebie zbliżyliśmy i..
- Chyba już wiem co chcesz mi powiedzieć - zagryzł delikatnie wargę unosząc kąciki ust ku górze.
- Naprawdę? Kamień spadł mi z serca - odetchnąłem zamykając oczy na chwilę po czym znowu patrzałem na jego pogodną twarz.
- Pytanie brzmi czy myślimy o tej samej rzeczy - Louis uniósł jedną brew.
. larry xx .

- No cóż, bo ja... kocham Cię Louis! Zawsze kochałem - przygryzłem dolną wargę aż do krwi w oczekiwaniu na jego reakcję.
- Ja Ciebie też kocham. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wyrzuciłem to z siebie. Zbyt długo dusiliśmy w sobie to uczucie, stary - skinął głową po czym ujął moje policzki w dłonie i złożył ciepły pocałunek na moich wargach.
Trwaliśmy tak jeszcze przez chwilę po czym wstaliśmy z miejsca i  ruszyliśmy w stronę domu.
Trzymaliśmy się za ręce. Nie obchodziło nas co pomyślą inni. Najważniejsze było to, że mamy siebie...

___________________________________________________
* - sprawa dotyczyła praw rodzicielskich po rozwodzie rodziców Hazzy
No więc skończyłam pisać pierwszy imagine.
W tym rozdziale One Direction nie istnieje. Podejrzewam, że w niewielkim procencie moich imagine'ów będzie w ogóle istniało. 
Przy okazji zapraszam do głosowania w ankiecie po boku : )
Dziękuję za uwagę. 
ZASADA POD KAŻDYM POSTEM :
min 5 komentarzy = nowy imagine.

sobota, 23 lutego 2013

Coś na temat działalności bloga..

Kochani!! Mam zamiar prowadzić bloga z imagine'ami o One Direction. Pierwszy dodam najprawdopodobniej jeszcze dziś. Liczę, że spodobają się wam efekty moich prac. To tyle na obecną chwilę. Dziękuję za uwagę. xx