"Nie ważne jak życie jest ciężkie, nie trać nadziei." - Zayn Malik. Kolejny imagine dedykowany mojej przyjaciółce Alicji. Miłego czytania :) xx
~ Oczami Zayna ~
Pamiętam jakby to było wczoraj. Byłem na skraju załamania kiedy dowiedziałem się o wypadku samochodowym rodziców. Siedziałem w tym miejscu tak jak teraz dokładnie rok temu. Bolesne wspomnienie wypełniło moje wnętrze, oczy zeszkliły się i dałem się ponieść emocjom. Po chwili odetchnąłem głęboko i przetarłem twarz rękoma. Nie chciałem żeby ktokolwiek z przechodniów widział moją chwilę słabości. Jednak jej ta sytuacja nie umknęła. Poczułem jak ktoś kładzie dłoń na moim prawym ramieniu i moją postać osłonił cień. Nie dało się tego nie zauważyć ponieważ dzień był nad wyraz słoneczny.
~ Oczami [T.I] ~
Przechadzając się ze [Imię Twojego Psa] zauważyłam na pomoście szlochającego chłopaka. Nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Podchodząc oparłam dłoń na jego ramieniu.
- Ktoś mi kiedyś powiedział "Nie ważne jak życie jest ciężkie, nie trać nadziei" - poklepałam go po ramieniu i uśmiechnęłam się pogodnie.
- Łatwo powiedzieć - pociągnąłem nosem i zwęziłem lekko linię ust.
- Nie byłabym tego taka pewna - wzruszyłam ramionami - Mogę się przysiąść? - zapytałam wskazując palcem na miejsce tuż obok niego.
- Pewnie - skinął głową i uniósł lekko kąciki ust.
Usadowiłam się więc wygodnie obok chłopaka odpinając smycz mojego pupila.
- Pobiegaj sobie - wskazałam palcem na piaszczystą plażę po czym pies jakby mnie rozumiał odbiegł niedaleko merdając wesoło ogonem.
- No to opowiadaj - spojrzałam na twarz Malika. Z tej perspektywy mogłam się jej dokładnie przyjrzeć. Miał przepiękną, egzotyczną karnację, idealne rysy twarzy, czekoladowe, połyskujące tęczówki a rzeczą, która najbardziej przykuła moją uwagę w jego wyglądzie było blond pasemko na jego czarnych włosach postawionych do góry.
![]() |
| . Zayn xx . |
~ Oczami Zayna ~
- Tak więc.. jestem tutaj, ponieważ z tym miejscem wiąże się wiele cudownych wspomnień - zacząłem.
- Uhm - przytaknęła dziewczyna i pozwoliła mi kontynuować.
- Od kiedy byłem bardzo małym chłopcem w każde lato spędzaliśmy tu, na plaży z rodzicami - mówiąc "to" słowo poczułem jak temperatura rośnie w okolicach moich zatok. Zawsze kiedy tak się działo był to tylko znak, że popłynie fala łez. Już prawie je uroniłem lecz powstrzymałem się i westchnąłem ciężko.
Dziewczyna spojrzała mi w oczy z zatroskaną miną.
- Zawsze kiedy tu przebywaliśmy siedziałem z mamą na końcu mostku i robiliśmy zdjęcia śmiejąc się i opowiadając sobie na wzajem różne historie. Zazwyczaj fotografowaliśmy tatę, który rzucał freezbee Hatchi'emu. Naszą tradycją był również wspólny spacer wzdłuż brzegu. Całą trójką zbieraliśmy muszle, a mama fotografowała każde ciekawsze znalezisko. Każde lato było ciekawsze od poprzedniego. Przychodziliśmy tu zawsze. Mimo, że dorastałem wolałem spędzać wakacje z rodzicami. Byłem jedynakiem, a rodziców kochałem ponad życie. Poza tym nie chciałem przegapić żadnej chwili spędzonej z tatą, ponieważ kiedy skończyłem 15 lat stwierdzili u niego raka płuc. - mówiąc to uroniłem łzę, ale szybko przetarłem oczy.
- Ach, rozumiem - dziewczyna posmutniała - ale co dokładniej jest przyczyną twoich łez? - zapytała i spojrzała mi głęboko w oczy. Nie wiedzieć czemu od razu zrobiło mi się cieplej w środku. Przecież nie znałem tej dziewczyny, ale czy możliwa jest miłość od pierwszego wejrzenia? Tego jeszcze nie wiedziałem...
- Kiedy rok temu siedziałem w tym miejscu po zakończeniu szkoły w pierwszy dzień wakacji odebrałem telefon i mój świat się zatrzymał. Jak grająca pozytywka, którą dostałem na urodziny w dzieciństwie. Wszystko co działo się wokół straciło dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Dzwonił do mnie Dr. McGuire.
Powiedział, że dzwoni ze szpitala i że bardzo mu przykro. Godzinę przed zadzwonieniem do mnie do szpitala, w którym pracował przywieziono dwoje ludzi. Byli ranni po wypadku samochodowym. Zostali zoperowani lecz na darmo. Zmarli oboje. Byłem w ciężkim szoku. Zacząłem szlochać, lecz mój szloch przerodził się w płacz. Płakałem jak dziecko. Trzęsły mi się ręce. Poza dziadkami, Hatchi'm i przyjaciółmi nie miałem już nikogo - opowiadając tą historię usta trzęsły mi się niemiłosiernie.
- O boże - dziewczyna zakryła usta dłonią, a po jej policzku automatycznie spłynęła pojedyncza łza - tak mi przykro - pociągnęła nosem i przytuliła mnie mocno.
Nie protestowałem tylko objąłem ją i oparłem głowę o jej ramię.
- Ale najgorsze było przede mną - mówiłem rozedrganym głosem - po kilku dniach kiedy próbowałem się otrząsnąć w moim domu zawitało dwóch policjantów. Zawieźli mnie do kostnicy i kazali zlokalizować zwłoki. Nie mogłem patrzeć. To byli oni. Moi rodzice z którymi widziałem się jeszcze 3 dni wcześniej. Ich skóry zbledły a usta posiniały. Nie chciałem dłużej widzieć ich w tym stanie. Byłem tak roztrzęsiony, że nie pojawiłem się nawet na pogrzebie. Teraz cholernie żałuję, że nie mogłem się z nimi pożegnać - zakląłem pod nosem.
- Byłem głupim szczeniakiem. Postanowiłem im to jakoś wynagrodzić. Dzień po pogrzebie wybrałem się do kwiaciarni i zamówiłem jak największe wieńce pogrzebowe. Zadzwoniłem po dziadków od strony taty i wszyscy pojechaliśmy na cmentarz. Zapalili tylko znicze z pokerowymi twarzami i dali "sam na sam" z rodzicami. Poszli zaczekać na mnie w samochodzie.
Odłożyłem wieńce na zimną płytę nagrobkową. Usiadłem na ławce, która stała na przeciwko i zacząłem mówić.
- Mamo, tato.. przepraszam za to wszystko. Mogłem nie pozwolić wam odejść lub chociaż pożegnać się z wami w dzień ostateczny. Jestem zwykłym śmieciem. Zasługiwaliście na bardziej godnego siebie syna. Ale niestety mieliście mnie. Cieszę się, że przeżyłem z wami tyle wspaniałych chwil w życiu - otarłem łzy, które spływały już ciurkiem - Jestem tu żeby się z wami pożegnać i powiedzieć jak bardzo was kocham. Na zawsze pozostaniecie w moich sercach. Mam nadzieję, że patrząc teraz na mnie z góry wybaczacie mi moje szczeniackie zachowanie. Kocham was - wypowiadając te słowa wstałem z ławki, podszedłem do tabliczki, na której wypisano ich imiona i nazwisko, ucałowałem swój palec i przycisnąłem go do tych napisów przymykając oczy.
- Kamień spadł mi z serca kiedy już to uczyniłem - spojrzałem na dziewczynę - więc teraz już znasz moją historię - złapałem dwa szybkie hausty powietrza.
- Nie wiem co powiedzieć.. wiele przeszedłeś w życiu, ale sądząc po tym jak wiele czasu spędzałeś z rodzicami nie zasługujesz na przeżycie takiej tragedii. Ja cię doskonale rozumiem. Ode mnie odeszła ukochana babcia i przeżywałam ten sam koszmar. Nie była moją jedyną najbliższą osobą, ale była bardzo ważna i strasznie emocjonalnie przeszłam jej odejście - westchnęła i jedna łza spłynęła jej po policzku.
- Cieszę się, że znalazłem kogoś kto rozumie moją historię - uśmiechnąłem się i spojrzałem w jej oczy.
- Tyle czasu tu już rozmawiamy, znam Twoją historię a ty po krótce moją, ale jeszcze nie miałam okazji Ci się przedstawić - powiedziała - jestem [T.I.] - podała mi rękę z promiennym uśmiechem.
- Zayn. Zayn Malik - uścisnąłem jej rękę - masz piękne imię - stwierdziłem.
- Dziękuję. Ty też, ale chyba nie jesteś z pochodzenia Brytyjczykiem prawda? - uniosła brew pytająco.
- Tak, jestem z pochodzenia Arabem tak jak mój tata - skinąłem twierdząco głową.
~ Oczami [T.I] ~
Siedzieliśmy tak obok siebie rozmawiając, a później cała poważna atmosfera rozluźniła się i zaczęliśmy żartować. W pewnym momencie Zayn objął mnie ramieniem i spojrzał mi głęboko w oczy.
Wprost zahipnotyzował mnie swoim wzrokiem.
- [T.I] mam do Ciebie pytanie - powiedział.
- Słucham Panie Malik? - uśmiechnęłam się mówiąc to i wsłuchałam się w jego słowa.
- Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - uniósł brew ku górze.
- Od dzisiaj wierzę - moje policzki zarumieniły się i przygryzłam dolną wargę.
- Zbieg okoliczności? Ja też - oboje zaśmialiśmy się.
Zayn zbliżył twarz do mojej i złożył czuły pocałunek na moich ustach.
- To trochę szalenie brzmi, ale chyba się w Tobie zakochałem [T.I] - uśmiechnął się do mnie niepewnie.
- Nie ważne, że to szalone. Jesteśmy młodzi, musimy korzystać z życia - poruszyłam brwiami i odwzajemniłam jego pocałunek.
Od tamtego dnia zaczęliśmy się spotykać i nasza znajomość przerodziła się w miłość. Teraz już oboje wierzyliśmy w miłość od pierwszego wejrzenia.
_________________________________________________
No i skończyłam moje (wg. mnie słabe) dzieło - jednopart o Zaynie.
Przepraszam za jakiekolwiek błędy. Mam nadzieję, że ktokolwiek to przeczyta.
Pytania? Follownij mnie na Twitterze -> @justKJx

Dzięki za ten imagine, aż łzy mi poleciały. Czekam na następny<3
OdpowiedzUsuńDziękuję <3 Następny dodam jeszcze w tym tygodniu :)
UsuńBardzo fajny, czekamy na więcej :D
OdpowiedzUsuńdziękuję, mam imagine o Louisie narazie w "Wersji Roboczej" ale planuję go w tym tygodniu skończyć i opublikować :)
Usuń